Szczęście

To, co cenne dla stoika. Część 3.

Jeszcze przed końcem miesiąca staram się zdążyć wysiać maciejkę, a powinnam też zaplanować czas dla nasion stokrotek, bratków.

Jednak myśli krążą dookoła ścieżki stoików. Chyba z powodu obrazów, krzyków, które chce się wyrzucić z pamięci, skłaniam się do wiary, że właśnie ta ścieżka doprowadzi do szczęścia. Nie jest łatwa. Zachowanie najwyższego opanowania, wewnętrznego spokoju bez wyzbywania się wrażliwej delikatności i ducha dobroczynności, to jak wzmocnienie murów naszej obronnej twierdzy bez zatrzaśnięcia wrót.

Stoicki spokój zawsze był równowagą pomiędzy dbaniem o harmonię wewnętrzną, a otwarciem się na świat innych ludzi. Równowagą, która pozwalała patrzeć na swoją sytuację w społeczeństwie z pewnego dystansu. Balansem przynoszącym wewnętrzny dobrostan i spokój umysłu.

Marek patrzy na zaczynające rozkwitać mieczyki i odpowiada mi: – Siła człowieka? To ona właśnie daje skłonność do przebaczania i prawdomówność.

Przyglądam się skromnie ubranemu cesarzowi, zawsze obojętnemu wobec tak zwanych zaszczytów: -Nikomu nie starałeś się przypodobać uśmiechem, pochlebstwem… Nie zabiegałeś o względy ludzi.

– Tak, ale zawsze trzeba chętne skłaniać ucho tym, którzy mają jakiś wniosek pożyteczny dla ogółu. Człowiek powinien wytrwale iść raczej prostą drogą i nie dbać o to, aby się podobać czy też schlebiać pospólstwu.

Wysiewam też nasiona różnokolorowych malw, które zakwitną dopiero za rok. Aureliusz patrzy na to z lekceważeniem: – Rozpamiętywanie przeszłości oraz wybieganie marzeniami w przyszłość jest marnowaniem czasu. Lepiej go wykorzystać na zatrzymanie uwagi i skupienie jej na odczuciach pochodzących z ciała czy też na słuchanie dźwięków dochodzących do nas z otoczenia.

Nie przerywam pracy, ale czujnie go słucham. Starożytne stoickie praktyki uważności otwierały na przeżywanie chwili obecnej – ze wszystkim, co ona niesie. Jeśli więc mam stać się świadomą tej właśnie chwili, to także zawartej w niej pracowitości dla tego, co w przyszłości i boskiej jedności wszechświata. Mogę zrozumieć, jak bycie tu i teraz uwalnia od złych nawyków wiążących nas od lat. Jednak nie umiem znaleźć szczęścia bez marzeń o przyszłości…

dr Anita Barwicka

Profesor Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa z siedzibą w Poznaniu, wykładowca m.in. filozofii.