Starość

Sądy o starości.

W pełnym słońcu kwitnie i trujący oleander i łagodna bugenwilla.

Cyceron podchodzi do grupy dyskutujących Greków: Teofrasta i Demetriosa, którzy  napisali traktaty o tym samym tytule: O starości, Flegona autora zwoju O długowieczności i Fedona, który również zastanawiając się nad tą tematyką wybrał bardziej intrygujący tytuł: Antimachos albo u starca.

– Twój tytuł wiesz; nie jest zbyt oryginalny… O starości – łapię go za skraj szaty – Plutarch przynajmniej zaczął od drażniącego pytania: Czy stary człowiek powinien zajmować się polityką? Czyżbyś będąc sławnym retorem rządzącym emocjami i poglądami słuchaczy nie doceniał siły chwytliwego tytułu?

– Gdy masz mało czasu i sił na znalezienie w bibliotece potrzebnego dzieła, tytuł, który wiernie wskazuje na treść jest ważniejszy niż wabiący młodzież zagadkami – odpowiada mi szeptem  koncentrując swoją uwagę na dyskusji Greków. Ale ku jego rozczarowaniu to znów kłótnia o to, czy rację miał Platon, czy jednak Arystoteles.

– Platon miał rację! Właściwa starość nie pozbawia tężyzny fizycznej, dostatniego życia, pogody ducha, towarzyskości. Dodaje za to łagodność, pogodzenie z losem, silną potrzebę mądrej rozmowy, nastawienia na sprawy wiecznotrwałe i nieprzemijające.

– Nie! To Arystoteles widział jaka jest prawda: starzy ludzie odpychają swoją szorstkością, podejrzliwością, małodusznością, tą albo nieznośną gadatliwością albo nagle zapadaniem w stan inercji. A ich zmienność nastrojów tylko wskazuje, że są coraz bardziej duchowo upośledzeni i coraz bardziej słabi.

Przypominam sobie ponure stwierdzenie Arystotelesa, że nawet jeśli komuś trafi się starość dostojna i piękna to tylko wynik życzliwości losu, a nie efekt jego starań. Cyceron jednak przerywa zwolennikowi Stagiryty. – Nie bierzcie tych słów na poważnie. Wierzcie mi: to tylko ćwiczenie retoryczne, które miało dokuczyć jego staremu nauczycielowi: Platonowi. O starości powinniśmy myśleć jako o czasie, w którym też możemy uwolnić się od pomniejszających nas doznań. To człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny i swoje myślenie. To on jest autorem swojego szczęścia albo życiowej porażki.

Profesor Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa z siedzibą w Poznaniu, wykładowca m.in. filozofii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *