Sen no Rikyu i jego filozofia wabi-sabi
Żegnając gości Sen no Rikyu z trudem zapala lampion. Rozedrgane światło dosięga pierwszych gnących się bambusów. Oswald Spengler patrzy z żalem jak zewnętrzny chaos wdziera się w maleńki pawilon herbaty.
– To, co wydaje ci się brutalną niszczącą potęgą także dojdzie do czasu swojego regresu. Każda kultura wzrasta, ale i obumierania jak żywy organizm.
Sen no Rikyu słucha cyklicznej teorii dziejów, którą jego spóźniony gość chce nas ogrzać.
– To dobrze, że siła, pycha i splendor też w końcu odejdą. Mój władca Hideyoshi zbudował herbaciarnię, której ściany, sufit i naczynia do herbaty były w całości pokryte złotem, specjalnie na jego „Cesarską Ceremonię Herbaty”. To, co mówiłem o duchowym treningu, skromności: odrzucił. Demonstrował swoją władzę i bezwzględność. Odrzucił filozofię wabi-sabi…
Chroniąc nas przed porywami zimnego wiatru Oswald Spengler pociesza: – Wszystko posiada cechę periodyczności. Mnie też starał się przekonać wulgarny tyran, niepotrzebnie mu objaśniałeś co oznacza pokora i prostota, życie w zgodzie z naturą, kim jest osoba, która zadowala się tym, co ma, i gotowa jest ograniczać swoje potrzeby.
– Tak; jego rozdrażnienie kazało mu interpretować jako bunt moją naukę o upływie czasu, przemijalności i pięknie naturalnego starzenia się. Rytuał ceremonii picia herbaty wymaga umiejętności bycia tu i teraz oraz skromności, a tego nie rozumiał władca chcący zapewnić sobie boską cześć… – Sen no Rikyu rozciera zmarznięte dłonie.
– Twoja filozofia nie skłania do ciągłych krwawych podbojów.
– Masz rację: na pewno nie – śmieje się – Jej praktykowanie to zgoda na naturalny cykl narodzin i śmierci, to także zachwyt nad niedoskonałościami, jakie niesie ze sobą życie. To myślenie i odczuwanie skoncentrowane na harmonii i autentyzmie tego, co proste, skromne, tajemnicze i efemeryczne.
Furia wichury szarpie po ogrodzie liście, wyrwane kwiaty, piach jakby rozpaczliwie chcąc uwolnić się od także i tego wspomnienia ostatniego rozkazu władcy.
Milczę.


