Wybór rycerzy
– Ilu masz uczniów?
– Zwolenników czy żołnierzy? – Mozi przeglądając miecze i tarcze precyzuje moje pytanie – Tych pierwszych spotykam w różnych miejscach, czytają najczęściej moje teksty o taktyce wojny obronnej, technikach i metodach obrony murów miejskich. Ale tych, którzy walczą wraz ze mną jest 180-ciu.
– Między wioskami wędruje wielu uzbrojonych wojowników gotowych do podjęcia każdej walki, jeśli tylko otrzymają za to zapłatę lub zyskają łaskę lokalnego pana feudalnego. Mógłbyś ich przyjąć.
– Nie. My walczymy tylko w wojnach obronnych. Oni proponują udział także w wojnach zaczepnych. I jeśli nawet ściśle przestrzegają swojego kodeksu etyki zawodowej, to nie są wstanie go rozumowo uzasadnić czy zmienić, gdy prawda tego wymaga.
– Odesłałeś też kilku zwolenników Konfucjusza, którzy chcieli do ciebie dołączyć.
– Dlatego, że zasady konfucjanistów niszczą świat na cztery sposoby: po pierwsze konfucjaniści nie wierzą w istnienie Boga bądź duchów i to sprawia, żel bóstwa i duchy są niezadowolone.
– Naprawdę?! Epikur mówi, że bogów to nie obchodzi …
– Po drugie konfucjaniści przywiązują dużą wagę do ceremonialnych pogrzebów i trzyletniej żałoby po śmierci rodziców, co powoduje, że ludzie marnują majątek i wysiłek.
– No ale ludzie czasami potrzebują czasu dla stopniowego powrotu do równowagi psychicznej, dla pogodzenia się z odejściem bliskich osób, wyjścia z szoku, smutku, gniewu – wtrącam, ale Mozi gestem lekceważy moje zastrzeżenia i kontynuuje
– Po trzecie konfucjaniści kładą nacisk na uprawianie muzyki, a to też jest tylko marnowaniem pieniędzy i sił.
– Och, czyżbyś na tym polu ponosił klęski? Twoi żołnierze nie muszą być muzykalni? Nie potrzebują pieśni wzmagających ducha walki? – drążę tą niedoskonałość szkoły moistów – Dla pitagorejczyków muzyka jest środkiem doskonalącym duszę.
– I po czwarte – Mozi nie daje się sprowokować – Konfucjaniści wierzą w przeznaczenie, co skłania ludzi do lenistwa i poddania się temu przeznaczeniu. Zresztą cała ich nauka nie odpowiada potrzebom czasów i nie nadaje się do kierowania ludem. Długie ceremonie marnują czas władcy. Nawet ci, którzy żyją długo, nie są w stanie do końca zgłębić ich nauki.
Wydaje mi się, że zarzut prowokowania lenistwa i bezradności jest niesprawiedliwy. Konfucjaniści przecież głosili, że są też rzeczy, leżące w zakresie możliwości człowieka, na które, jeśli zechce, może mieć wpływ. Toteż jedynie wówczas, gdy człowiek sam zrobi wszystko, co jest w stanie zrobić, może ze spokojem i rezygnacją przyjąć jako nieuniknione to, co przychodzi później. To właśnie Konfucjusz miał na myśli, mówiąc, że trzeba „rozumieć ming”.


