Denerwujące Ikigai
Jestem gościem w pawilonie przeznaczonym dla ceremonii herbaty. Dookoła otacza nas gęsty ogród izolując od hałaśliwej ulicy. Wypijam ostatnie łyki gorzkiej herbaty, a podmuchy wiatru suszą bambusowe miotełki i czarki. Teraz dopiero mój gospodarz odpowiada na moje pytanie o starą japońską filozofię; wybiera Ikigai.
– Ikigai powstaje z połączenia japońskich słów „iki” (życie) i „gai” (wartość). Czasownik gai tłumaczony też jest dosłownie jako „powód”. Filozofia ta wywodzi się z okresu Heian (794–1185). Nie skłania ona do podejmowania wielkich życiowych misji, Ikigai koncentruje uwagę, na tym, co jak stwierdzamy sprawia, że nasze życie… jest warte przeżycia.
– No ale dla kogoś to może być właśnie wypełnianie takiej misji… – wtrącam.
– Powiem inaczej: w Ikigai satysfakcja nie wynika z tego, co robimy, ale z tego, jak podchodzimy do codziennych czynności. Pomyśl o docenianiu teraźniejszości i małych rzeczy, które robisz, bo relaksuję cię, dodają ci sił… Tych w przerwie twojej wielkiej życiowej misji… – dodaje kpiąco.
– Masz na myśli jakieś hobby? Coś czym cieszę się w weekendy?… Działania, które nie wywołają wypalenia lub poczucia zagubienia, gdy priorytety w życiu ulegają zmianie?
– Tak; to smakowanie zajęć, które pozwalają na całkowite zatopienie się w chwili, porywają cię i czynią twórczym.
– Dla mnie to subtelniejsza odmiana epikureizmu… – zastanawiam się jak bym to miała połączyć z poczuciem godności i jakości życia… Pewnie są ludzie, którym wystarcza delektowanie się drobnymi przyjemnościami, które sprawiają, że każdy dzień chcą rozpoczynać.
– Ugrzęzłaś w sztywnych schematach, a ja mówię o dostrzeganiu przyjemności i sensu w tym, co robimy w danym momencie, bez oczekiwania sławy, adnotacji w podręcznikach czy wielkich zysków.
– Schematach?! – prycham rozdrażniona – To tradycyjna logika rozumowania: dałeś definicję: życie plus wartość, no to stosuję: życie powiększające dobro innych to wartość. Czyny umożliwiające rozwój, szczęście, czy niech już będzie: przyjemność kogoś jeszcze poza samym sobą to wartość; to są właśnie działania obiektywnie podnoszące jakość tego życia. Dla mnie to jest zastosowanie twojej definicji, które logicznie tłumaczy co jest godnym człowieka wewnętrznym, codziennym odnajdywaniem sensu.


