Wartości

Obiektywność dobra. Część 1

Wiosna to najbardziej pracowita pora roku w ogrodzie. Stojąc w półcieniu sadzę konwalie i niezapominajki dookoła liliowców. Moją rabatkę mijają pogrążone w rozmowie dwie młode pracownice:

—Musisz wyznaczyć w swoim zespole granice! Zmienić ich nawyki biegania do ciebie z każdą głupotą. I z całym tym zwierzaniem się… Marnują tylko twoje siły i czas.

W pośpiechu minęły rozświetlone słońcem tulipany pod fontanną kwiatów rozwiniętej forsycji i wierzby. To naprawdę szczęśliwa sytuacja, kiedy można powiedzieć STOP i mieć nadzieję, że nic się nie zawali, nikogo nie zniszczę. Sytuacje zawodowe są prawdopodobnie łatwiejsze do zmiany. Chociaż przykładowo chirurg w niedofinansowanym szpitalu, czy strażak mieliby zastrzeżenia. W sytuacji rodzinnej samotna matka niepełnosprawnego dziecka czy córka zniedołężniałych rodziców nie może powiedzieć STOP. Filozofowie uważają, że dobra są obiektywne i bezwzględne. Cóż; specjalistyczny, teoriopoznawczy termin bezwzględności nabiera dziwnie gorzkiego posmaku w zastosowaniu do codzienności…
Tak, chciałoby się mieć jakieś chroniące granice, zachować energię dla swojej kariery, ale życie często unieważnia naszą obronę. A gdy chronię przed innymi ludźmi granice— unieważniam swoje życie.

Sprawdzam wysiane wcześniej do doniczek i skrzynek aksamitki, astry chińskie, cynie, floksy, lewkonie, lwie paszcze. Zaniosę je pod altanki, kiedy minie ryzyko przymrozków.

Dobro i zło są cechami bezwzględnymi i obiektywnymi, a to znaczy, że jeśli jakiś przedmiot jest dobry, to jest nim bezwzględnie i obiektywnie. To, że jest dobrym nie zależy od czyjegokolwiek kapryśnego sądu, ani od tego jakie mu przyznano miejsce w mozaice innych rzeczy.

Przedmiot dobry jest dobry nie dla kogoś i do czegoś i jest dobry nie przez kogoś, kto go dobrym zrobi. Altruizm, piękno są dobre nawet bez oficjalnego ogłoszenia ich takimi.

Uwalniam z kłębowiska zeschłych traw kwitnące krokusy i hiacynty.

Podobnie, jeśli jakiś przedmiot jest zły, to jest zły bezwzględnie i obiektywnie. Jeśli np. szlachetność jest ,,dobra”, to znaczy, że jest dobra bezwzględnie i obiektywnie, nie w wykorzystaniu do czegoś i dla kogoś i nie dzięki ogłoszeniu przez kogoś, a jeśli cierpienie jest ,,złe”, to jest złe nie dla istnienia czegoś i dla kogoś i nie z powodu kogoś, lecz złe bezwzględnie i obiektywnie.

Napełniam konewkę, by podlać świeżo posadzone maliny i jeżyny. Obiektywność dobra i swoista niezależność od zastosowań, przykładowo: szlachetności sprawia, że zawsze posiada ona wartość dodatnią. Mogę powiedzieć, że w naturze szlachetności leży, iż jest dobra; lub że cierpienie ,,samo w sobie” jest złe.

dr Anita Barwicka

3 komentarze

  • Karolina

    Naprawdę interesujący wpis, skłaniający do refleksji.
    Czy klasyfikowanie cierpienia jako „bezwzględnie złe”, nie ujmuje ogólnemu obrazowi nauki idącej za tym uczuciem? W naturze człowieka zakorzenione jest unikanie tego co „złe”, a co za tym idzie będzie unikać cierpienia.
    Jakie jest Pani opinia na temat samego postrzegania rzeczywistości „dobra” i „zła”? Czy to nie ludzie sami stworzyli te określenia, a więc może ono nadal podlegać ich ocenie?

    • Anita Barwicka

      Dziękuję. Bywa, że niektóre skutki cierpienia oceniamy (zazwyczaj z perspektywy czasu) jako korzystne, mobilizujące do nowego rozwoju. Ale czy innym jest skutek jakiegoś zjawiska, a czym innym ono samo. Cierpienie, choroba, kalectwo, smierć jest czymś bezwzglednie złym, lecz nie ujmuje to wartości medycyny, rehabilitacji, resocjalizacji czy opieki paliatywnej. W naturze człowieka leży nie tylko unikanie cierpienia, ale i empatyczne wysiłki, by tego cierpienia oszczędzić innym, a nawet by atakujace zło wziąć heroicznie na siebie.
      Człowiek potrafi też szacować dobra, analizując nie tylko czy poprawią jego sytuację, czy są osiągalne i jakie bedą ich skutki, ale także porównując je pomiędzy sobą. „Dobro bezwzgledne” nie znaczy „dobro najwyższe”, ani nawet nie: „dobro wielkie”. Dlaczego? Bo „dobro małe” jest tak samo bezwzględne jak dobro wielkie. Bo jest dobrem samo przez się.
      To znaczy, że nie musi być uznane przez kogoć za dobro, by nim nadal być. Rzeczywistość zastaną i zadaną (także aksjologiczną) odkrywamy, odczytujemy, urzeczywistniamy — ale nie stwarzamy. Twórczość artysty jest czymś innym.
      OK; obiecuję dokładniej to omówić w następnym odcinku spaceru po Ogrodzie Filozoficznym. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.