Wartości

Obiektywność dobra. Część 2

Uznając, że ten kwiecień jest już wystarczająco ciepły; sadzę ostrożnie kolczaste róże i łatwy w uprawie berberys na słonecznym stanowisku. A do końca miesiąca jeszcze wysieję groch, szpinak i rzodkiewkę, a pietruszkę, pasternak, marchew na zbiór wczesną jesienią.

Barwny motyl niesłyszalnie dla mnie zakreślił wzór w naszej wspólnej przestrzeni podążając tam, gdzie niecierpek, portulaka, werbena, zatrwian kuszą go swoim dobrem.  Trwałe szczęście jest tak samo dobrem bezwzględnym, jak i przelotna przyjemność, tylko pierwsze jest dobrem wielkim, a druga małym.

Jeśli uznam, że dobro jest pewną cechą przedmiotów, to będzie to jedna cecha, którą posiadać może wiele przedmiotów. Ale jeśli dobrem oznaczę wszystko, co tę cechę posiada — to dóbr będzie wiele.

Dobrami w tym znaczeniu są: szlachetność, wierność, duma; dobrami są: piękno, harmonia i pełnia życia; dobrami są: siła, radość, zdrowie. Jest wiele dóbr na świecie, bo jest wiele rzeczy, które posiadają cechę dobra.

Cofam pośpiesznie dłoń, mimo rękawic, znów pokłutą. Małe zło przelotnego bólu nie zatrze w mojej wyobraźni aromatu konfitury z płatków róż, smaku dżemu z owoców berberysu.

 Etyka analizuje, odkrywa jakie przedmioty posiadają cechę dobra, a jakie posiadają cechę zła. Jej werdykty, że coś jest dobre, a coś innego jest złe potrafią wywoływać gorące spory.

Uwalniając palec od kolca rozglądam się i widzę pochyloną trochę dalej zakonnicę. W starannych rządkach wysiewa zioła: kminek, cząber, majeranek, rumianek, miętę, szałwię lekarska, kolendrę… Później uzupełnię o lubczyk ogrodowy. Wiem, że ona rozumie Absolut jako źródło bytu poza związkami i porównaniami jako najwyższe i jedyne Dobro. Dobro, którego istnienia nie da się uzasadnić relatywistycznie jako skutecznego środka do wybranego celu, ani nie da się uzasadnić subiektywistycznie jako dobra odpowiadającego określonym prawom. Siebie, mnie i wszystko dookoła postrzega jako dobra przygodne, które mogłyby nie zaistnieć, lecz jeśli już rozwijają swoje kruche istnienie, to tylko spełniając się przez przyporządkowanie ku dobru jako dobru, którym jest sam Bóg jako dobro absolutne i cel wszelkiego działania stworzeń. Pamiętam jej naukę:

—Otrzymując dobro od innych i obdarowując innych dobrem, człowiek wyzwala miłość. A człowiek, jako byt przygodny, który się spełnia w swym istnieniu przez dobro otrzymane od drugiego, zawsze potrzebuje miłości.

Dr Anita Barwicka

2 komentarze

  • Olga

    Czy wspomniana tutaj miłość, może mieć charakter powszechnie znanej karmy, tzn. „Karma wraca”?

  • Anita Barwicka

    Gratuluję dobrego rozszyfrowania ostatnich słów zakonnicy! Tak, to uzasadniona interpretacja. Zasługa wraca nie zawsze od tych samych osób czy w tych samych sprawach, co bywa konfudujące. Ale wraca! Dobro skutkuje dobrem, działania pozbawione dobra zasypują nas konsekwencjami, w których też tego dobra nie możemy znaleźć. A szkoda naszych sił na chaos, podejrzenia, manipulacje. Powracające dobro przynosi nam szczęście, powracający zawsze do nas brak dobra przynosi cierpienie. Nasze czyny przynoszą jakiś rezultat, chociaż raz szybciej a raz w czasie odległym. W chwili wytchnienia w półcieniu Ogrodu zakonnica porównuje doktryny z buddystą i słyszy od niego, że nie ma możliwości odwrócenia karmy ani przekazania jej. Buddysta wierzy w cierpliwe samodzielne gromadzenie karmy: dobrej i złej. Ale jego dyskutantka prostuje się opierając na motyce i przeczy pokręciwszy głową. I wiemy, że myśli teraz o sakramencie spowiedzi. W katolickiej doktrynie spowiedź i szczery żal może wraz z odpuszczeniem grzechów zatrzymać wypłatę złej karmy.