Tolerancja

Samopobłażanie – najprzyjemniejsza z tolerancji.

Nocny deszcz ozdobił alejki ogrodu lusterkami kałuż, i kiedy zastanawiam się nad tolerancją, co kilka kroków widzę w nich swoje odbicie.

Rozpoznałam tolerancję ludzi wobec siebie nawzajem, wobec przyrody jako życiodajnego podłoża dla naszego istnienia i wzrastania biologicznego, społecznego i cywilizacyjnego.  Tolerancja, która najbardziej zwraca naszą uwagę, to ta, której doświadczamy w codziennym życiu od innych. Ale jest jeszcze jeden, często pomijany, niedostrzegany rodzaj tolerancji. Ta, którą stosujemy mimowolnie wobec samych siebie, oznaczająca zaniżone wymagania uczciwości wobec własnych uczuć, decyzji woli, postaw i czynów.

Gresham Sykes, socjolog szukający natchnienia w tym filozoficznym ogrodzie, wskazuje mi kosz z narzędziami, z pomocą których wkraczamy w pułapkę wygodnej samotolerancji. To techniki neutralizacji poczucia winy i wstydu, stosowane przez sprawców czynów niesprawiedliwych wobec innych ludzi:

  1. Zaprzeczenie odpowiedzialności (przekonanie, że czyn przestępczy jest skutkiem zaistnienia warunków znajdujących się poza kontrolą sprawcy, np. bieda, wpływ rówieśników, patogenne środowisko domowe),
  2. Zaprzeczenie krzywdzie (przekonanie, że nikt nie został skrzywdzony, że nie zaistniała sytuacja przestępstwa),
  3. Zaprzeczenie niewinności ofiary (przekonanie, że sprawca miał prawo odegrać się na ofierze, gdyż to ona skrzywdziła go pierwsza),
  4. Potępienie potępiających (skupianie się na tych, którzy potępiają zachowanie sprawcy, a więc na społeczeństwie, przedstawicielach wymiaru sprawiedliwości i wskazywanie ich niemoralnego zachowania),
  5. Zobowiązanie do lojalności (przekonanie, że lojalność wobec własnej grupy jest ważniejsza niż lojalność wobec społeczeństwa).

— Gresham, badałeś więźniów — zagaduję. — A dla przestępców taka samotolerancja to mechanizm obronny, pomagający  zachować dobre zdanie o sobie po skrzywdzeniu kogoś.

— Tak, dzięki niej można zignorować normy moralne, i to nie tylko po złamaniu prawa, ale i przed. To coś więcej niż mechanizm obronny.

— To postawa…

dr Anita Barwicka

Profesor Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa z siedzibą w Poznaniu, wykładowca m.in. filozofii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *