Świat Heraklita
W wciąż trwającym mimo więdnięcia kolejnych roślin ogrodzie dwóch starożytnych filozofów dyskutuje nad kwestią, jak połączyć pojęcie zasady życia ze zrozumieniem zasady tworzącej świat fizyczny. Tales powtarza:
– Musisz wiedzieć, że śmierć naprawdę nie istnieje i to z tego powodu, że świat, cały byt jest w swej podstawie niezmienny.
– Nie wszyscy się z Tobą zgodzą. Twój uczeń Anaksymander, który uważał, że pierwotnym źródłem wszystkiego jest nieokreślona, nieskończona substancja, bez początku i końca, utożsamiał śmierć z końcem lub kresem tego, co powstaje z tej zasady. Mówiąc o kresie jednego bytu, mówił o zastępowaniu. Przekonywał, że ciało istniejące posiada swoją przyczynę albo wręcz życie dzięki śmierci ciała je poprzedzającego i musi zginąć, żeby stać się tworzywem dla ciała następującego po nim – Heraklit patrzy wyniośle i z kpiną – Ja nie potrzebowałem spierać się z jakimiś tam nauczycielami, bo prawdę można zrozumieć samotnie.
– Więc jaką to prawdę o życiu i śmierci odkryłeś? – Tales nie traci cierpliwości.
– To przeciwieństwa, będące jednością, gdyż droga w dół i w górę jest jedna. Śmierć nie jest ostateczną zagładą, lecz raczej elementem albo stanem znajdującym się w ciągłej przemianie, w której jedne rzeczy czy stany przechodzą w inne, będące ich przeciwieństwem. Nic nie jest statyczne, nie ma nieodwołalnych stanów i wiecznych rzeczy, a bez tego ruchu rzeczy nie mogą istnieć.
– Czy to nie jest forma niezmienności… – zastanawia się Tales
– Nie, to nie tak – z arystokratycznym gestem Heraklit ucina myśl Talesa – Gdyby śmierć była końcem, wszystko w ostateczności znalazłoby się w stanie śmierci, jednak życie przezwycięża śmierć, a śmierć życie, dlatego wszystko jest w ruchu. Śmierć nie jest czymś bezsensownym, jest uzasadniona w skali kosmosu, który jest harmonią i ogniem, żyjącym śmiercią tego, co spala. Życie nadaje sens śmierci, a śmierć nadaje sens życiu. Wszystko jest rozumne i uzasadnione, wszystkim rządzi boski logos.


