Sens życia

Późny czas

Obok obrazu Jacka Łozińskiego prawie potrąca nas młody, szybki, milczący biegacz.

– Galeria w parku to chyba nie jest dobry pomysł – podtrzymuję mojego starszego rozmówcę – Dobrze, że nas nie stratował… Właściwie to nie jest nic nowego; jedynie zamiast tuniki i sandałów, kompresowa koszulka i adidasy.

– Porównujesz z starożytnymi atletami? No… z tą tuniką to niekoniecznie…  Na igrzyskach greccy biegacze i inni atleci rywalizowali całkowicie nago, wierząc, że osiągną lepszy wynik, a także chwalili się pięknem swego młodego ciała jako dowodem zdrowia i tężyzny fizycznej. W recytowanych eposach chwalono młodych bogów, którzy zwyciężali i zastępowali starych i złych.

– Starożytna Grecja to kult ciała, sprawności, piękna młodości – przytakuję –  Starość była wykpiwana, obśmiewana, traktowana pogardliwe i bez szacunku. Wiek podeszły traktowano jako przekleństwo bogów, a nie dar. Garstka oddanych uczniów jakiegoś starszego mistrza niewiele zmieniała. W mitach „smutna starość” była córką Nocy, wnuczką Chaosu, jej rodzeństwem było Przeznaczenie, Śmierć, Nędza, Sen i Pożądliwość, a siedzibą przedsionek Piekieł, gdzie sąsiadowała z Trwogą, Głodem, Chorobą, Nędzą, Znużeniem i Śmiercią.

– Każdy człowiek ma potrzeby poznawcze, kontaktu emocjonalnego i potrzebę sensu życia, tylko nie sądzę by szukanie tego sensu w witalnej młodości satysfakcjonowało przez całe życie. Starszy człowiek nawet boleśnie niż młody tego sensu może poszukiwać.

– Sama młodość i sprawność nie może być dalekosiężnym celem, najważniejszą wartością, tak jak i pełna kontrola nad życiem.

– Może masz rację… – Józef Maria Bocheński poprawia swój dominikański habit – jednak cele w życiu będą ważne, bo życie człowieka ma sens wtedy i tylko wtedy, kiedy albo istnieje cel, do którego on w tej chwili dąży, albo on tej chwili używa.

Profesor Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa z siedzibą w Poznaniu, wykładowca m.in. filozofii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *