Formy odwagi. Część 2
Pełnia znów rozświetliła staw.
– Mówiliśmy o różnych formach odwagi… – przypominam polskiemu psychologowi Józefowi Kozieleckiemu.
– Tak. Jest jeszcze odwaga myślenia. To odwaga myślenia, skierowana ku symbolom. Umożliwia tworzenie nowych form artystycznych i naukowych, szczególnie form awangardowych i rewolucyjnych. Dzięki tego rodzaju śmiałości uczeni i artyści, myśliciele i filozofowie niszczą dotychczasowy obraz natury i dotychczasowe stereotypy. Burzą zatem to, do czego byli emocjonalnie przywiązani i co pozwalało im rozumieć świat przyrody i świat społeczny.
– To jak wprowadzenie do malarstwa trzeciego wymiaru przez Giotta czy sformułowanie teorii ewolucji przez Darwina, bo wymagało nie tylko talentu, ale również odwagi przekraczania dotychczasowych granic poznania – dopowiadam
– Ona jest konieczna, bo bez pewnej dawki odwagi myślenia uczony i artysta, myśliciel wynalazca nie dokonują rewolucji w nauce i w sztuce, nie dokonują niczego godnego uwagi. Są skazani na wtórność i małość jak zaprogramowane automaty.
– Myślę, że jest jeszcze jedna forma odwagi. Taka, która pozwala na rozwój samego człowieka, na pozbieranie się po klęsce… – staram się uchwycić to, co przełamuje rozpacz, bezradność. Chociaż może każda forma odwagi jest podstawą rozwoju?
– Ty mówisz o najmniej widocznym i najbardziej „miękkim” rodzaju odwagi: o odwadze wewnętrznej, czyli sokratejskiej, która wiąże się z działaniami skierowanymi „ku sobie”, ku swojemu światu osobistemu. Ujawnia się ona w formułowaniu prawdziwych samoocen w przyznawaniu się do klęski i czynów występnych, do swojej przypadkowości, ograniczoności i skończoności. Szczególny aktem śmiałości byłoby ujawnienie – przynajmniej przed sam sobą – własnego tchórzostwa. (Takie przyznanie staje się źródłem paradoksu: mówienie o własnym strachu przypomina akt odwagi. Być może „konfrontacja z sobą” jest prawdziwym testem odwagi.
– A jeśli taki test jest za trudny?
– Człowiek, który go nie zdaje, tworzy piękne mity o swojej nieprzeciętnej osobowości i o swoich historycznych czynach. Ucieka się do samooszustwa i do subtelnych mechanizmów paliatywnych, które często zawodzą. Nie wykluczam hipotezy, że odwaga wewnętrzna jest fundamentem, na którym wyrastają inne, bardziej widoczne formy męstwa.


