Wiara Vica
Dziś wiatr wieje z południowo wschodniego kierunku, przenosząc prawie 10 km opary z wulkanu Wezuwiusza. Neapolitanki zatrzaskują okiennice chroniąc w domach resztki nocnego powietrza nie cuchnącego siarką. Rozglądam się za dostępną gospodą. Vico wzrusza ramionami:
— Przywykniesz. Czasami nawet czuć wulkan Solfatara z zachodu. Święty January, który cudownie ocalił miasto przed lawą dał znak łaski swoją krwią i w tym roku, więc wulkan nie wybuchnie.
Vico kreśli pobożnie znak krzyża prawą ręką, a lewą wyszukuje coś w sakwie.
— Pójdziemy do Katakumb San Gennaro zobaczyć wizerunek z IV wieku świętego?
— Weź ten dar i niech cię chroni! — wręcza mi mały czerwony rożek (il cornetto rosso), który ma chronić przed „złym okiem” (malocchio) i wszelkim złem tego świata. Patrzę na niego zaskoczona.
— Owszem; żyjemy dzięki prawdzie i rozumowi, i to jest boskie życie człowieka, lecz też w ciele żyjemy dzięki omyłkom zmysłów i żądzy, i to jest zwierzęce życie człowieka. Nasze dobro wzmaga się podsycane i umacniane poznaniem prawdy, czyli prawidłowym poznaniem rzeczy i ich porządku logicznego. Dlatego — chwyta mnie w pół kroku — nie przechodź pod opartą drabiną! Tworzy trójkąt, czyli symbol Trójcy Świętej. Jeśli zaburzasz porządek tej figury geometrycznej, przecinając ją, wzbudzasz gniew samego Boga… Prawda i prawo nie zmieniają swej natury, tak jak i człowiek nie zmienia jej, gdyż tkwią w nim wewnętrzne i nie do wykorzenienia najgłębsze struktury umysłu i ducha. Człowiek jest wolnym twórcą postępu, może przyspieszyć jego rytm swoim działaniem i swoim wyborem, ale może także zaprzeczyć jego autentyczności. Czekaj; wybierzemy inną ulicę, widzisz? Tą przebiegł czarny kot… a to diaboliczny pomocnik czarownic, symbol nieszczęścia.
— Vico!
— A; kichnął, to bardzo dobry znak: idziemy. Społeczeństwo jako rzecz ludzka i obywatelska jest narzędziem postępu, ale aby stać się takim, musi ono być społeczeństwem prawdy. Społeczeństwo bowiem utrzymuje się i rozwija dzięki owej szczypcie prawdy, którą zdobywa i zachowuje.
Przypominam sobie słowa neapolitańskiego dramaturga, scenarzysty i poety Eduardo De Filippo: „Być przesądnym to być ignorantem, ale brak przesądu przynosi pecha”.