Inspiracje Vica
Przeciskamy się z Vico przez różnorodny tłum Neapolitańczyków do Pio Monte della Misericordia, by zobaczyć obraz Caravaggio. W zgiełku dziesiątków rozmów faktycznie czuję, że XVII wieczne miasto Napoli jest po Londynie i Paryżu najludniejszą, najbardziej zatłoczoną stolicą. Prawie znika mi z oczu Giambattista Vico. Usiłuję ominąć wykształconych medyków dyskutujących z dwoma chirurgami, których wzgardliwie nazywają rzemieślnikami. Dołącza do nich aptekarz z ozdobnymi opakowaniami przygotowanych mikstur, maści i plastrów.
– Widziałeś tego filozofa? – dottore machnięciem chustki sprzed twarzy wskazuje oddalającego się Vica. Rozchodzi się zapach kamfory, która miała oczyszczać w tym ścisku szkodliwe „miazmaty, złe powietrze” – Spotkałem go na uniwersytecie, gdy studiowałem. To zwykły lazzari; syn biednego księgarza…
– Cicho! To też bardzo dobry prawnik! Lepiej już chodźmy, w Ospedale degli Incurabili znów przywieźli pół okrętu chorych marynarzy. W końcu braknie na nich skrzyń… Co cię obchodzi filozof, który zna odpowiedzi na pytania, których nikt nie zadaje?
Wreszcie ruszyli się z miejsca. Toruję sobie drogę do Vica.
– Dla nas to szczęście, że tak wspaniały malarz uciekł z Rzymu. Zobaczysz nad głównym ołtarzem „Siedem uczynków miłosierdzia”… bardzo mroczne. Ale gdy na nie patrzę; te przeciwieństwa porządkują mi myśli… Widzisz: Wola panująca nad rozumem — to chciwość; rozum służący chciwości — to błąd. Ignorancja prawdy jest źródłem wszelkich ludzkich nieszczęść. Siła prawdy, która przezwycięża błąd, to cnota poznawania…. Siła prawdy, która powstrzymuje namiętności, to cnota etyczna, czyli cnota działania, którą nazywają moralną. Roztropność wypływa z umysłu dzięki inspiracji cnoty i jest uwikłana w poszukiwanie prawdy, podczas gdy duch, którego będę nazywać animo, powstrzymujący żądze — to umiarkowanie, zwycięstwo zaś ducha wspartego cnotą w obliczu strachu — to męstwo.
Rozdziela nas natrętny kramarz z wykrzykiwaną ofertą cudownej wody. Vico kontynuuje nad nim twardym głosem:
— W stosunkach bowiem handlowych, gdy ten, kogo pytają o prawdziwą cenę jakiejś rzeczy, odpowiada kłamstwem (do tego kłamstwa zmierza) i zwiększa ją ponad sprawiedliwość, kradnie wielkie dobro, czyli wolność temu, kto użyłby jej, gdyby znał prawdę. Nic nie jest bardziej antyspołeczne niż kłamstwo i oszustwo.


