Wolność

Wolność dziecka

W długim prostokącie angielskiej rabaty Aleksander Neill podziwia pozorny chaos bylin, róż, małych lecz o ciekawym kształcie drzewek, oryginalnych warzyw, ziół, barwnych jednorocznych kwiatów i topiarów z cisu i bukszpanu. 

— To klasycznie romantyczna kolorystyka — zauważa. — Róż, biel, błękit i fiolet, kilka żółtych kwiatów.

Gdy sławny przeciwnik autorytetów, posłuszeństwa i tradycyjnego konformizmu zwraca na to uwagę, podejrzewam, że nie chwali mojej ogrodowej alejki. 

— Chciałam zaznaczyć możliwą swobodę kompozycji… — Zaczynam się tłumaczyć. — Żeby rosły nieskrępowanie, splatając się i rozsiewając, samostanowiąc i wzajemnie regulując swój kształt.

— Ale w obrębie wytyczonej formy rabaty. — zaznacza, rozbawiony. — Wiesz, to przypomina najczęstszą pedagogikę. Wszyscy próbują zmienić, uformować charakter dziecka, narzucając mu własną osobowość. To nie jest w interesie ani roślin, ani dziecka. Takie formowanie człowieka siłą na własne podobieństwo. 

— Korzeniem prawdziwej wolności jest zdolność rozpoznawania, rozumienia — bronię się. — A dziecko nie ma przecież jeszcze dojrzałego życia umysłowego…

— To nie znaczy, że wolność w wychowaniu nie jest możliwa! — ucina. — Musisz jedynie zmienić swój punkt widzenia każdego kontaktu z dzieckiem. Realne są takie relacje edukacyjne, za którymi nie kryje się jakakolwiek chęć manipulowania dzieckiem, relacje wolne od patriarchalnej mentalności większości wychowawców. Nie możemy zniewalać dzieci formując je na własne podobieństwo. Nikt z nas nie jest dość dobry, mądry, by powiedzieć dziecku, jak powinno żyć.

Aleksander zatrzymuje się przy drobnych, płożących się bladoróżowych różach. On chyba naprawdę myśli, że nie dorastamy do wolności – bo ją mamy od początku jako istotę człowieczeństwa – ale jedynie do świadomości tej wolności. Interesy dziecka chciał harmonijnie wbudować w kontakty społeczności dorosłych. 

To trudne — myślę. — Musielibyśmy zrozumieć i naprawdę zaakceptować ideę wolności i demokracji…

— Musielibyśmy inaczej postrzegać dziecko, z całą złożonością i autentycznością jego natury — dopowiada Neill. — Ono powinno rozwijać się według własnych praw, mieć wolność bycia sobą, wolne od naszego pouczania, rad, umoralniania, ureligijniania.

— Jeśli żądasz takiej wolności dla dzieci, musisz wierzyć, że dziecko jest istotą dobrą, a nie złą! — Pospiesznie szukam założeń jego filozoficznej antropologii. Neill mierzy mnie wzrokiem.

— Ja to wiem.

dr Anita Barwicka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *