Prawda pewna, a rzecz prawdziwa
Przeciągam się leniwie w słabym jeszcze słońcu na schodach Uniwersytetu w Królestwie Neapolu. Aż tu dochodzą mnie kłótliwe głosy studentów spierających się o nowe teorie naukowe. Nazwisko Newtona pada często. Ktoś rozpaczliwie broni tradycyjnej scholastyki. Giambattista Vico przysłuchuje się uważniej, gdy do dyskusji dołączają studenci medycyny i biologii. Natychmiast spotykają się z wypominaniem im udziału w wykładach i badaniach ludzkiej anatomii.
Vico rozdrażniony przegania ciekawskiego gołębia: – A jak inaczej poszukiwać prawdy? Nikt nie podaje nam prawdy na srebrnym półmisku, nie zrywamy jej też z drzewa prostym wyciągnięciem ręki, ale zdobywamy ją trudem poszukiwań i potwierdzamy w działaniu. Kto odrzuca żmudne zdobywanie oraz wewnętrzne i zewnętrzne konflikty wynikające z bezstronnych badań, znajdzie alibi w łatwym sceptycyzmie.
– Mhm… Jak szybko nagrzewa się marmur? Beton chyba wolniej… – przesuwam się na schodach, by przepuścić rektora z papierami w ręku.
– Dlaczego fizycy zawsze potrzebują takiego drogiego sprzętu? – wzdycha – Na przykład matematycy potrzebują tylko pieniędzy na papier, ołówki i kosze na śmieci. Filozofowie są jeszcze lepsi – oni nawet koszy nie potrzebują.
Za rektorem pośpiesznie podążają syndyk z wykazami dochodów z czynszów, dóbr ziemskich, płacami profesorów i mistrz wolnomularski przekonujący do zdecydowanego modernizowania programów nauczania.
– Potrzebujemy dalszych doświadczeń z mechaniki, panie rektorze. Nasze eksperymenty są już sławniejsze niż te z Bolonii czy Florencji!
Vico patrząc za nimi komentuje: – Prawda nie jest bezpłodnym pojęciem, przedmiotem jałowej kontemplacji ani czysto teoretycznym sądem. Jest wartością przejawiającą się czynnie w świadomości i działaniu choćby wśród przeszkód, niedomogów i braków biorących się z przypadkowości jednostkowych, historycznych i społecznych.
Kiedy Vico mówi o przeszkodach, trudach – wierzę mu – on od młodości zaznał wiele niedoli losu ludzkiego.
— Widzisz: zgodność umysłu z porządkiem rzeczy rodzi prawdę, a świadomość „wolna od wątpliwości” rodzi pewność. Prawda wynika z rozumu, podczas gdy pewność opiera się na autorytecie naszych zmysłów i na zdaniu innych ludzi.
Jeden krąg zabłąkanego orłosępa nad placem skutecznie uwalnia nas od towarzystwa gołębi.
— Należy prawdę czynić pewną, a rzecz (factum) — prawdziwą. — dodaje w ślad za nim Giambattista Vico


