Rozstrzygnięcia Hamvasa
Przeczekujemy padający drobny deszcz ze śniegiem w kolumnadzie otaczającej perystyl. Chcę wytrącić mojego gościa z jego medytacyjnej ciszy, więc wykorzystuję to, że ciekawiła go kultura starożytnej Grecji.
– Hipokrates, Galen nauczali o kryzysach medycznych, oznaczających stan choroby i oczekiwania na przesilenie i rozstrzygnięcie. A dla stoików były to fazy transformacji kosmologicznej…
– Tak; dobrze robisz szukając u starożytnych źródeł wiedzy na teraz. Ja w tej właśnie wiedzy widzę nadzieję na zmiany we wciąż zmieniającym się świecie – przygląda się jak deszcz przepełnia czaszę fontanny – człowiek musi odkryć własne ontyczne „ja” i musi go szukać nie go w centrum bytowej aktywności, ponieważ ono jest puste.
– No to jak zobaczy tą pustkę, to już na pewno mamy kryzys – cicho mamroczę – Kryzys duchowy? Czy może tożsamości… Właściwie to mamy pełny wachlarz kryzysów: cywilizacyjny, religijny, moralny, polityczny, ekonomiczny, psychologiczny… we wszystkich sferach życia i w każdym jego okresie.
– A wiesz, że Arystoteles za przyczynę kryzysu samej filozofii uznał poleganie na autorytetach i werbalizację dyskursu, a nie poznawanie (wyjaśnianie) rzeczy – dodaję głośniej – A dla wszystkich Greków krisis był słowem oznaczającym odróżnienie, sąd, nagłą zmianę.
– Ważniejsze jest skierowanie swojej duchowości w obszar wewnętrznej pracy nad świętością życia. Ta świętość jest wynikiem fizycznej ascezy, wejścia we własne ciało tak, żeby stawało się „jedyną rzeczywistością”, czyli rzeczywistością boską.
– Rozumiem; to jest droga uniknięcia kryzysu? To jakby zbawienie, ale bez perspektywy osobowej bliskości Boga. Autosoteria?
– Nie; człowiek nie jest w stanie sam zbawić samego siebie. Dlatego pozostaje mu nieustanne uczestnictwo w cudzie istnienia, praca w naturze i z naturą, wypełnianie codziennych zadań, przemiana, która nigdy się nie kończy.
Hamvas milknie, ale podejrzewam, że sam nie spełni mi definicji znalezienia się w kryzysie: stanie zapaści duchowej człowieka, polegającej na utracie (braku) rozumienia świata i siebie samego, czego następstwem jest zawieszenie sądu i załamanie się kultury czynu.


