Polityka

Strateg Mozi

Polerując ostrze kopii Mozi czuwa nad dyscypliną swoich ćwiczących rycerzy.

– Mówią, że urodziłeś się w rok śmierci Konfucjusza zaczepiam go – i na tej samej ziemi…

Nieważne. Moja droga jest inna. On cenił tradycję, obrzędy z ich muzyką , poezją, rytuały … ja: nie. To luksus dla arystokracji, który dla zwykłego człowieka nie daje żadnej praktycznej korzyści. Czy może nam pomóc przygotować się do zbrojnej obrony państwa Song?

– O twoich rycerzach ludzie mówili: „Ich słowa były zawsze wiarygodne, działania zawsze skuteczne, a zobowiązania zawsze szczere. Nie szczędząc życia spieszyli ku niebezpieczeństwom, które przerażały innych”

– Dbaj o takie opinie, by zawsze odpowiadały prawdzie: ułatwiają negocjacje.

Przyglądam się uważnie przywódcy, który był panem życia i śmierci swoich rycerzy. Nadali mu tytuł Wielkiego Mistrza. Aby ich ochronić udał się sam na terytorium wrogiego państwa pertraktować możliwość pokoju. Jego doskonale wyszkoleni rycerze mogli prowadzić skuteczną obronę nawet gdyby nie wrócił z tej misji.

– Doniesiono mi, że sławny mechanik-wynalazca wrogiego państwa Gongshu Ban, zakończył prace nad konstrukcją nowej broni do forsowania murów obronnych. Wrogowie przygotowywali się do napaści na nas z zastosowaniem tej właśnie broni. Chciałem nakłonić ich króla do poniechania tego zamiaru. Dopuszczono mnie do audiencji. Zaciekawiony Gongshu Ban też się zjawił i demonstrował przede mną i królem swoje urządzenia atakujące. Jego miniaturowe machiny do forsowania murów łatwo rozbrajałem nawet niedużym patykiem.  Gdy odparłem dziewięć razy jego atak zdecydował się na jednoczesne zastosowanie wszystkich swoich machin. Nadal udawało mi się skutecznie bronić. Wtedy Gongshu Ban warknął: „Wiem, jak cię pokonać, ale nie powiem”. Odpowiedziałem mu: „Wiem, co zamierzasz, ale też nie powiem”.

Zapytany przez króla, co miałem na myśli, wyjaśniłem: „Gongshu Ban chce mnie zamordować. Lecz mój uczeń Qin Guli i trzystu innych, uzbrojeni w machiny obronne, czekają na naszych murach na najeźdźców z twojego państwa. Nawet gdyby mnie zamordowano, ich nie da się zniszczyć”. Na to rozdrażniony król wykrzyknął: „A więc dobrze! Nie zaatakujemy was”.

Profesor Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa z siedzibą w Poznaniu, wykładowca m.in. filozofii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *