Antropologia filozoficzna

Byt Parmenidesa i Empedoklesa

Dumną przemowę Heraklita przerywa Parmenides.

Rzeczywistość jest stałością i jednością, byt jest i nie może go nie być; nie-byt nie jest i nie może w żaden sposób być. Zatem byt nie powstaje ani nie ginie. Jeżeliby powstawał, to przed jego powstaniem musiałby być niebyt, a przecież niebytu niema. Byt nie ma zatem ani początku, ani końca, ani przeszłości, ani przyszłości – ten Grek staje w opozycji do Heraklita – Ponadto, byt jest z sobą tożsamy, niczego mu nie brakuje, gdy brak byłby już niebytem.

– I co ci z tego wynika? – chmurzy się Heraklit

A to, że nie jest możliwa śmierć rozumiana jako przejście do nicości i także nie może  być przejściem do innego świata. Sądzę, że umarły musi w jakiś sposób żyć i odbierać wrażenia. Oczywiście jest to życie inne od tego, które znamy.

– Twoje rozumienie bytu wykluczające istnienie nicości każe ci zaprzeczać istnieniu śmierci w sensie ustania życia i bytowania – Heraklit niechętnie podejmuje myśl przeciwnika

– Tak; czczą nazwą jest także śmierć jako zanegowanie bytu, bo w tym śmiertelni pobłądzili, przeciwstawiając sobie jak byt i nie-byt dwie formy (zasady): światło i noc, które dają początek wszystkim rzeczom, gdy tymczasem żadne z nich nie jest nicością, lecz obie są bytem!

Więc śmierć jako radykalne zaprzeczenie bytu byłaby dla ciebie jedynie ułudą śmiertelnych, którzy pobłądzili?

– Dokładnie tak, no i widzę, że rozumu ci nie brakuje Heraklicie, mimo iż nie miałeś nauczycieli. Zmieniając się w „noc”, trup nie przestaje być, a zatem  i w jakiś sposób żyć.

– A nie pomyślałeś, że może istnieć więcej niż jedna zasada rzeczywistości? – rozdrażniony Heraklit – Może, jak mówi Empedokles, narodziny i śmierć są wynikiem mieszania się ze sobą i rozpadu niezniszczalnych i wiecznych substancji?  Może naprawdę nie ma żadnych narodzin czegokolwiek, co jest śmiertelne ani nie jest jakimś końcem nieszczęsna śmierć. Jest tylko mieszanie się i wymiana tego, co było zmieszane?

– Cytujesz jego myśli o korzeniach wszechrzeczy… Ale Empedokles zgodził się, że nic nie ginie, bo byt trwa zawsze. Dusza przyjmuje coraz to nowe ciała, ma wiele jej żywotów poprzedzielanych stanami śmierci. Ostateczne wyzwolenie duszy poprzedza „ostatnie życie” (żywot) albo wcielenie. W nim to upadłe dusze przybierają ostateczne wcielenie wśród ludzi zamieszkujących tę ziemię. Następnie odradzają się jako bogowie w pełni zaszczytów.

Profesor Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa z siedzibą w Poznaniu, wykładowca m.in. filozofii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *