Rozwój dziecka
Zza wzgórza dobiegają nas fragmenty muzyki zimowego święta. L. S. Wygotski – wybitny naukowiec XX stulecia – łowi oddalone śmiechy dzieci.
– Wiesz, według mnie rozwój dziecka to proces opanowania wszechświatowej kultury.
– Ale tam zapowiedzieli raczej poważny repertuar…
– Nie szkodzi. Nauczanie jest tylko wtedy efektywne, gdy wyprzedza rozwój, który wówczas ożywia się i pobudza do życia szereg funkcji dopiero dojrzewających, a leżących w strefie najbliższego rozwoju.
Cisza podkrada się do nas, gdy wiatr zmienia kierunek. Patrzę na psychologa, o którego ideach, teoriach można było dyskutować dopiero po 50 latach od ich dławienia cenzurą.
– Rozwój dziecka podlega pewnemu prawu. Znając to prawo, można nie tylko objaśniać i prognozować cały przebieg rozwoju dziecka, lecz także wpływać na ten rozwój, starając się uzyskać upragnione rezultaty.
Spogląda na wał ziemi oddzielający nas od festynu.
– Wiedzę teoretyczną dziecko może stworzyć wyłącznie przy współpracy z dorosłym a nie samodzielnie, jak empiryczną, przy odpowiedniej motywacji do działania. Dziecko już nie tylko odzwierciedla zewnętrzne cechy przedmiotów, ale przekształcenia je, odwzorowuje ich wewnętrzne relacje i związki, wychodzi poza ramy wyobrażeń sensualnych. Odkrywa genetycznie pierwotne relacje całościowego systemu. Formułuje pojęcia o poznawanych przedmiotach, wyodrębnia w nich ogólne relacje, przekształca je w toku działania w operacje; tworzy kategorie istoty.
– Wydaje mi się, że we wcześniejszym wieku głównym zadaniem dzieci było dostosowanie się do świata poza nimi… – niepewnie porównuję – a w późniejszym zaczyna się świadoma próba dostosowania świata do zwiększonych potrzeb osobistych. To jak w coraz częstszym tworzeniu wiedzy teoretycznej. I może jest to próbą znalezienia pełniejszej odpowiedzi na zwiększające się u nastolatków potrzeby wsparcia, pomocy, współpracy i partnerstwa.
