Skuteczność Machiavellego
Czas beznamiętnie przesypuje okruchy piasku w klepsydrze. Machiavelli tłumaczy mi z fascynacją zasadę skuteczności, która ma dotyczyć zarówno polityki wewnętrznej, jak i zewnętrznej.
– Jeżeli postępowanie moralnie dobre wzmacnia władzę, to jest z punktu widzenia politycznego dobre, ale jeżeli ją osłabia, to jest politycznie złe. Podobnie, zło moralne – jeśli władzę umacnia, jest politycznie dobre. Ważne jest, by działać tak, aby zwyciężać i utrzymać państwo, wtedy środki będą zawsze uważane za godziwe i przez każdego chwalone.
– Traktujesz dobro i zło moralne jakby były tylko środkami, narzędziami sprawowania władzy i traktowane są czysto instrumentalnie – wytykam mu.
– Tak! Książe, który pragnie utrzymać się w swojej władzy, musi potrafić nie być dobrym i zależnie od potrzeby posługiwać się lub nie posługiwać dobrocią. Jeśli chciałby być tylko dobry, rychło straci władzę! Upadnie między tylu ludźmi, którzy nie są dobrymi… A że od niego zależy stanowione prawo, to nie ma przeszkód, by mógł każde swoje działanie, czy dobre, czy złe, zalegalizować. Władca może być nieszczery i podstępny, bo nie stanowi dlań problemu nadania wiarołomstwu pozorów prawa – to też zwiększy jego skuteczność.
– No i doszliśmy do woluntaryzmu prawnego… – mamroczę zgryźliwie
– Władca powinien bardziej budzić strach niż miłość, ponieważ miłość w większym stopniu zależy od ludzi, natomiast strach od władcy. Dla skuteczności ważniejsze też jest, jakie wrażenie robi władca na ludziach niż jaki naprawdę jest. Tym, którzy go widzą i słyszą, niech się wydaje się cały miłosierdziem, cały wiernością, cały ludzkością, cały prawością, cały religijnością. Nawet jeśli kilku wie jaki jest naprawdę, to nie odważą się stawić czoła opinii powszechnej, mającej po swej stronie majestat rządu.
– Nazwałabym to: siłą propagandy – wtrącam, ale Machiavelli wydaje się nie słyszeć mnie.
– Okrucieństwa są dopuszczalne, ale krótkotrwałe, ponieważ poddani mogą je łatwiej znieść; krzywdy powinno się wyrządzać wszystkie naraz, aby krócej doznawane, mniej tym samym krzywdziły, natomiast dobrodziejstwa świadczyć trzeba po trosze, aby lepiej smakowały. I jeszcze pamiętaj, że ludzi trzeba albo potraktować łagodnie albo wygubić, gdyż mszczą się za błahe krzywdy, za ciężkie zaś nie mogą. Przeto gdy się krzywdzi człowieka, należy czynić to w ten sposób, aby nie trzeba było obawiać się zemsty. Aby zachować o sobie dobrą opinię, władca powinien innych zobowiązać do wykonywania przykrych czynności, pozostawiając sobie „rozdzielanie łask”.


