Oświecenie

Oświeceniowy salon. Część 7.

Niektórzy francuscy goście, dopiero co wróciwszy z Rzeczypospolitej Obojga Narodów, narzekali na zbyt ciężką i za mocno doprawioną przyprawami kuchnię polską, której musieli próbować w przydrożnych gospodach i podkreślali postępowe zmiany w kuchni obiadów czwartkowych, które rozpoczął wystawiać król Stanisław August. Życzliwie komentowano barwność potraw, dodatkowo wzmacnianą przez upiększające posypanie dania resztkami tartego żółtka.

W oświeceniowym salonie Holbacha, jak w wielu innych, wzorujących się na tym, oceniano, dyskutowano z zaangażowaniem na wszelkie tematy dotyczące człowieka, jego rozumnego i nierozumnego postępowania. Nawet gwałtowne spory cieszyły gospodarza, który mówił: „Namiętności są istotne dla człowieka, inherentne dla jego natury, konieczne dla jego egzystencji i szczęścia, i nie mogą być unicestwione; człowiek bez namiętności i bez pragnień przestałby być człowiekiem”.

Zachęta ze strony gościnnego gospodarza skłaniała do odważnych wypowiedzi, radykalnych wniosków, swobodnych od strachu przed wyśmianiem marzeń i wizji, tego jak wspaniałym będzie człowiek przyszłości. Baron dyskretnym znakiem dla służby sygnalizował podanie kolejnych potraw. Mocne uczucia życzliwości, przyjaźni do wszystkich już zgromadzonych w jego rezydencji i tych, których miał nadzieję jeszcze zaprosić skłaniały barona do przekonania, że: „Człowiek jest w przyrodzie istotą najbardziej pożyteczną człowiekowi.”

Holbach był znany ze swojej hojności, często udzielając wsparcia finansowego dyskretnie lub anonimowo swoim znajomym, wśród których wszyscy byli intelektualistami, a wielu ateistami. Obserwując ich Holbach uznał, że ateizm wymaga refleksji, wiedzy, dostatecznego czasu doświadczeń, przyzwyczajenia do badania przyrody, znajomości jej przyczyn, związków i praw. Wywnioskował zatem, że „ateizm nie jest dostępny dla pospólstwa ani nawet dla większości ludzi”. Przy takim założeniu — wniosek wydawał się prawdziwym i odkrywczym. Gdy przedstawiał go dyskutantom prowokował nieodmiennie długie spory o najlepszy kształt edukacji.

Baron nie zaobserwował ateizmu praktycznego jako istniejącego zjawiska, wg którego w codziennej krzątaninie nie uznaje się żadnego wpływu boga na życie własne i innych. Gdyby oświecone towarzystwo spojrzało na funkcjonowanie ludzi nie przynależnych do ich klasy, byliby zmuszeni rozszerzyć założenia swojej teorii o korzeniach ateizmu. Nie trzeba badać przyrody, by być całkowicie pochłoniętym sprawami życia doczesnego (i fakt ten określamy pojęciami: sekularyzacja, ateizacja życia). Cóż; ateizm nie zawsze bywa świadomy, heroiczny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.