Sens życia

Poszukiwanie sensu. Część 2.

Z okiennej wnęki starego kamiennego domku na narzędzia spogląda na mnie kot, gdy tak wolno przechodzę obok. Po rozmowie z Franklem wciąż zostało mi sporo pytań. Czy całe to cierpienie, ta wszechobecna śmierć, ma jakiś sens? Jeśli nie, to jak odpowiedzieć komuś po co żyć? Czy życie, którego sens jest kwestią przypadku – tego, czy uda nam się ujść śmierci, czy nie – w ostatecznym rozrachunku jest warte, aby o nie walczyć?

Victor Frankl był przekonany, że jako istoty ludzkie jesteśmy wyjątkowi i jedyni w swoim rodzaju, co wyróżnia nas spośród innych, nadając sens naszej egzystencji i wpływając w jednakowy sposób zarówno na naszą pracę twórczą, jak i na naszą zdolność do miłości. A kiedy uświadomimy sobie, że nie da się zastąpić jednego człowieka drugim, rola odpowiedzialności, jaką ponosimy za własne życie i jego podtrzymywanie, ukaże nam się w całej swej wielkości. Człowiek, który zda sobie sprawę z odpowiedzialności, jaką ma wobec innej ludzkiej istoty, która go kocha i z niecierpliwością wyczekuje jego powrotu, albo wobec jakiejś nieukończonej pracy, nigdy nie będzie zdolny odebrać sobie życia. Wie już, dlaczego żyje, a to pozwoli mu znieść to, jak żyje.

Gdy słyszysz, że ktoś niczego już od życia nie oczekuje; uświadom, że to życie nadal oczekuje czegoś od niego i że w przyszłości czeka go konkretny sens do wypełnienia.

Przystaję nad wskazówkami tego doświadczonego terapeuty. Wbrew widzianej przypadkowości śmierci, wyboru celów, losowości cierpienia jego afirmująca życie odpowiedź jest pełna siły.

— W każdej chwili jesteśmy zmuszeni decydować, na dobre i na złe, co stanie się pomnikiem naszej egzystencji. Nic już nie można odwrócić i niczego wymazać. A to, kim byliśmy, jest najpewniejszą formą bytu.

Zrozumiałam, że dla Frankla przypadkowość biegu naszego życia nie odbiera mu sensu, a wszystko, co urzeczywistniliśmy utwierdza go. Więc ostatecznie to człowiek ustalałby sens dla siebie samego i swojego życia? Działoby się to nawet wbrew jego woli? Zanim utknę na dłużej w tym rozumowaniu, pamięć przynosi inne jego kojące słowa:

— Miłość to jedyna droga, aby w pełni ogarnąć pełnię jestestwa drugiego człowieka.
Człowiek nieustannie dokonuje wyborów w zakresie jawiących mu się niezliczonych potencjałów; które z nich będą skazane na niebyt, a które uda się urzeczywistnić?
Który wybór zostanie przekuty na fakt, na zawsze i na wieczność, stając się nieśmiertelnym „śladem stopy na piasku czasu”?

Logos jest głębszy od logiki.
Człowiek to coś więcej niż psyche.

dr Anita Barwicka

Rzecznik Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa z siedzibą w Poznaniu, wykładowca m.in. filozofii. Kronikarz Uczelni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.