Oświecenie

Oświeceniowy salon. Część 5

Le Château de Grand-Val to wygodna latem posiadłość, do której baron zapraszał przyjaciół na kilka dni lub tygodni w miesiącach letnich, kiedy Paryż był zbyt gorący i męczący.

Inspirujące spostrzeżenie Holbacha : „Człowiek jest słabo wrażliwy na dobro i mocno wrażliwy na zło, pierwsze uważa za naturalne, a drugie za sprzeczne z przyrodą.” naprowadza mnie na ślad jeszcze jednego rodzaju jego ateizmu.

Ci, którzy znali barona mówili, że ma dobre i szczere serce. Takie uczucia nie pozwalają beznamiętnie rozważać kwestii kosmologicznych. Widzi się je poprzez antropologiczny pryzmat rozwoju i szczęścia człowieka.

Wołając: „Jakież korzyści przyniosłyby narodom zużyte na właściwe cele bogactwa, które ciemnota tak haniebnie trwoniła dla sług oszustwa!” „Jak wysoki poziom doskonałości osiągnęłyby pożyteczne nauki, sztuki, moralność, polityka i prawda, gdyby cieszyły się taką samą opieką, jak kłamstwo, fanatyzm i bezużyteczność!” – Holbach jest już w ateizmie a k s j o l o g i c z n y m, w którym wierzy się w zdolność człowieka do rozwiązania wszystkich problemów bez odwołania się do Boga. Wiąże się to z przyjęciem nowych dróg „wyzwolenia” (zbawienia) człowieka, osiągnięcia przez niego pełnego rozwoju, nowych dróg uszczęśliwienia (tą ścieżką poszedł marksizm, Nietzsche, Freud, Sartre). Inni mówią o ateizmie antropologicznym, humanistycznym, prometejskim, humanizmie ateistycznym – terminów jest sporo.

Jednak problem: —Czy religia rozwija człowieka, czy też mu szkodzi? wart jest rozróżnienia dwóch poziomów dyskusji. Pierwszego: czysto teoretycznego analizowania możliwości bytów w systemie teistycznym. I drugiego: ujawnienia konkretnych oddziaływań danej religii w jej historyczno-społecznym kontekście. Obawiam się, że krytyka obyczajowości form religijnych nie może być zasadnie rozciągnięta na bóstwo, jako krytyka przedmiotu do którego odnosi się ta obyczajowość. A ze sporą liczbą zarzutów Holbacha poradziłby sobie zawodowy kaznodzieja (najlepiej: jezuita. Jednak ci mistrzowie perswazji zakraść do barona musieliby się incognito, bo parę lat wcześniej dosięgła ich niełaska królewska skazująca na rozwiązanie zakonu i wygnanie. Tym razem król okazał się odporny na tłumaczenia…).

dr Anita Barwicka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.