Ekologia

Afirmacja Schweitzera dla świata i życia. Część 1.

Cichy ruch płynącej wody, który obserwuję, wabi do współuczestnictwa. Już po paru krokach w kierunku meandrującej w Ogrodzie rzeki widzę, że nie tylko ja chcę opuścić ten zbyt nieruchomy brzeg. Alzacki teolog, filozof i lekarz Albert Schweitzer wspomina afrykańską rzekę, która była mu drogą  w 1915 roku, gdy został wezwany do chorej misjonarki, zamieszkałej aż 200 km w górę rzeki Ogowe.

— Powoli płynęliśmy pod prąd, przedostając się z trudem między ławicami piasku. Nieobecny duchem siedziałem na pokładzie holowanej łodzi, walcząc o sformułowanie elementarnego i uniwersalnego pojęcia etyki, niezależnego od żadnej filozofii. Kartę za kartą zapisywałem niepowiązanymi zdaniami, tylko po to, by pozostać skoncentrowanym na tym samym zagadnieniu. Wieczorem trzeciego dnia, gdy przy zachodzie słońca przepływaliśmy przez stado hipopotamów, zjawiło się nagle, w nieoczekiwany sposób, określenie „cześć dla życia”. Obejmuje ono wszystko, co żyje. Etyka jest dla mnie bezgranicznie poszerzoną odpowiedzialnością za wszystko, co chce żyć.

Tak luterański duchowny, organista, muzykolog rozpoczął wtedy formułowanie moralnego imperatywu poczuwania się do odpowiedzialności za wszelkie formy życia. A wśród wartości, które winny być uznawane i realizowane za najwyższą wartość witalną uznał samo życie.

— Powiedziałeś, że naszym bliźnim jest nie tylko człowiek. Naszymi bliźnimi są wszystkie istnienia…

— Tak, jeśli szanujesz życie, a nie tylko wybrane byty, to musisz mieć ten szacunek także wobec zwierząt, a nawet roślin.Nie możesz ich bezmyślnie niszczyć.

Słuchając go sądzę, że zgodziłby się z wieloma tezami ekologii głębokiej Naessa. Oba systemy filozoficzne w obliczu kryzysu ekologicznego rezygnują z antropocentryzmu na korzyść biocentryzmu, postrzegając naturę jako wszechobejmującą jedność. W kosmocentrycznym widzeniu człowieka uznaje się go nie za pana, lecz za część przyrody.

Albert Schweitzer nie wartościował życia poprzez porównywanie wartości różnych istot. To byłaby relatywizacja zarówno szacowanego istnienia, jak i samego oceniającego. Pytał: „Kto z nas wie, jakie znaczenie ma inna żywa istota dla siebie samej i całości świata?”

— Warunkiem moralności jest, byśmy wszystko, co nie tylko człowiek, lecz w ogóle wszystkie istoty wokół nas przeżywają, współprzeżywali i przez to byli zmuszeni uczynić co w naszej mocy dla utrzymania i rozwoju życia — tłumaczy.

— Tak, ale twoje rozumienie dobra trudno jest zastosować wobec innych niż ludzie istot. Powiedziałeś, że dobrem jest utrzymywanie życia, popieranie życia, nadawanie najwyższych wartości życiu zdolnemu do rozwoju; złem niszczenie życia, szkodzenie życiu, spychanie w dół zdolnego do rozwoju życia. A my nie umiemy nawet wznieść wzroku ponad granice i tak myśleć wobec wszystkich ludzi.

dr Anita Barwicka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *